Het Coronabedrog

Eksperyment na wolności: notatki z Holandii”

To nie był zwykły kryzys. To był test na posłuszeństwo globalny, elegancko zaprojektowany, z narracją o zdrowiu i solidarności, która miała smak sterylnego strachu. Byłem tam. W Amsterdamie. Widziałem, jak na placu Dam ludzie, którzy przez całe życie wierzyli w demokrację, zaczynali się jej bać. Policja w kaskach, końskie szarże, tłum krzyczący „vrijheid!” słowo, które nagle zabrzmiało jak zakazane zaklęcie.

Amsterdam / Fot. Krzysztof Kubicki

A ja, z aparatem, próbowałem złapać coś więcej niż obraz: chwilę, w której człowiek przestaje wierzyć w system, który sam zbudował. Thierry Baudet napisał potem „Het Coronabedrog” książkę, która nie była tylko sprzeciwem wobec polityki pandemicznej. To był akt oskarżenia wobec świata, który uznał strach za moralność. I choć można się z nim spierać, trudno mu odmówić jednego odwagi, by nazwać rzeczy po imieniu. Bo Holandia, ta spokojna, logiczna, nowoczesna Holandia, stała się w tamtym czasie laboratorium zachowań społecznych. Zamknięte kawiarnie, puste kanały, milczące muzea kraj, który zbudował wolność na handlu i tolerancji, nagle zaczął handlować posłuszeństwem.

Haha / Fot. Krzysztof Kubicki

Z perspektywy fotoreportera to był koncert światła i cienia, absurdalnie piękny i przerażający zarazem. Flary odbijały się w kałużach po wodzie z armatki, ludzie krzyczeli do obiektywów, jakby to miała być ich jedyna forma pamięci. Niektórzy wchodzili w ogień, inni tylko patrzyli, żeby następnego dnia w pracy powiedzieć: „nie wiem, nie znam widziałem, nie chcę się mieszać”. A ja wiedziałem jedno świat się właśnie przestawiał na inny tryb. Pandemia była jak preludium. Próba generalna systemu, który dopiero się kształtował.

Amsterdam / Fot. Krzysztof Kubicki

Nie trzeba było teorii spiskowych wystarczyła praktyka codziennego strachu, który krok po kroku zamieniał społeczeństwa w algorytmy. Zamówienia online, rozmowy na Zoomie, QR-kody zamiast kontaktu. To była nowa liturgia kontroli i większość z nas przyjęła ją z ulgą, bo obiecywała bezpieczeństwo.vBaudet zobaczył w tym świat, który odwykł od ryzyka. Ja zobaczyłem ludzi, którzy odwykli od kontaktu. Zrozumiałem wtedy, że przyszłość nie przyjdzie z dźwiękiem syreny przyjdzie cicho, z powiadomieniem w telefonie. I że historia, którą opowiadam moim obiektywem, nie dzieje się już tylko na ulicach, ale w naszych głowach.

Krzysztof Kubicki

error: Nie kopiuj !!